Czym jest dla mnie radość, zwłaszcza tworzenia? Odpowiedź jest łatwa i trudna zarazem. Radość to dla mnie pojęcie tak pojemne, ze właściwie nie wiem co miałabym napisać. Myślę, że największą radość sprawia mi piękno. W każdej postaci. Zauważyłam, że często go szukam. W sztuce, przyrodzie, w ludziach.

Radość to dla mnie ważna rozmowa, dobry czas spędzony z kimś bliskim, interesujący film czy ciekawa książka, które mnie jakoś poruszają. Uczucie radosnego uniesienia wywołuje w mnie dobry koncert, piękny obraz , szum fal i zapach morza (najlepiej nad Bałtykiem lub w Grecji!), obserwowanie drzew i ptaków, taniec... . Sprawia mi ją też wiele drobnych rzeczy: słuchanie muzyki, spacer z psem, bujanie się w hamaku, albo leżenie na trawie i patrzenie na niebo, nawet filiżanka aromatycznej kawy czy nowe kolczyki :).

Ale przede wszystkim autentyczną, głęboką radość daje mi wszystko to, co mogłabym nazwać radosną twórczością (lubię to określenie chociaż czasem kojarzy się ze sztuką niewysokich lotów, dla mnie jest swojskie i zabawne). Od pisania i malowania mandali czyli działań twórczych, które są mi najbliższe przez wyszywanie, fotografowanie, robienie kolaży, lepienie, wycinanie, gotowanie...
Myślę, że w zasadzie każda czynność, którą wykonuje się z pasją może dać radość, nawet przyszywanie guzików (sprawdziłam - wybierając i przyszywając wzorzyste guziczki do żakardowego żakietu).
Staram się żeby to co robię sprawiało mi przyjemność i zwykle tak jest. Nawet moja praca zawodowa polega na pisaniu czyli tym co lubię robić. Jak coś tworzę z radością, to już nie jest praca tylko przyjemność. Oczywiście zdarzają się i męki twórcze, ale jako optymistka wolę o nich nie pamiętać!

Niemal fizyczną, głęboką radość tworzenia odczuwam najczęściej przy malowaniu obrazów, rysowaniu mandali i pisaniu. Od kiedy przestałam się stresować tym czy wyjdzie mi wielkopomne dzieło czy tylko jakiś kicz pracuje mi się lepiej i radośniej. Już nie krytykuję siebie, bo chcę się dobrze bawić. Zaczynam i nagle przychodzi taki moment kiedy to co w danym momencie robię wciąga mnie całkowicie. Dokładnie pamiętam takie odczucia z dzieciństwa, kiedy na przykład rysownie komiksów pochłaniało mnie bez reszty przez długie godziny. Nic wokół nie istnieje, a potem... nawet jak jestem zmęczona to czuję satysfakcję. Nie tyle z efektów, ale właśnie z tego uczucia radości, które daje sam proces tworzenia. A przy okazji ile się uczę o sobie!

Radość sprawia mi też kiedy jakaś myśl, idea, pomysł mogą się pięknie realizować na planie materialnym. Lubię mieć w tym swój udział. Między innymi dlatego zaangażowałam się w pomaganie przy Dniu sPokoju oraz Dniu Radości Tworzenia. Fascynuje mnie jak dobra energia pomysłodawczyni, Ani Borawskiej, sprawiła, że Twó®cze pomysły, które zrodziły się w jej głowie zmaterializowały się dając radość tworzenia innym.

Marta Sadkowska